WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



wtorek, 21 września 2010

Wycinanek było bez liku, ręczne ozdabianie słoików też trochę zajęło, jednak efekt końcowy był tego wart. Gdy zaproponowałam Madzi i Sajmonowi, że udekoruję im salę weselną, założenie było jedno - uciekamy od białych atłasów, gołąbków i wielkich styropianowych obrączek. Było kolorowo, z przymrużeniem oka i dystansem. Nie sądziłam, że będzie przy tym tak dużo roboty, a 4h ozdabiania sali migną mi niczym struś pędziwiatr i ledwo zdążę na samą uroczystość, ale było warto. Zadowolenie Młodej Pary bylo bezcenne. Dziękuję bardzo Ani i Jimmiemu, którzy dzielnie pomagali. Bez nich nie wyrobiłabym się nawet do poprawin :)

A jak i w czym bawiłam się na samym weselu... o tym może przy następnej okazji :)

czwartek, 16 września 2010

W mojej głowie powstała krótka historia o wolnym człowieku. Zobaczyłam jak pewnego dnia wyszedł z domu zabierając ze sobą puszkę czarnej farby i szablon przedstawiający jastrzębia. Biegł wzdłuż drogi i malował kolejne ptaki za każdym razem przykładając inaczej szablon. Sprawiały wrażenie jakby leciały, a on szybował z nimi. Poczuł się szczęśliwy jak nigdy dotąd. Zapragnął, żeby każdy kto spojrzy na jego dzieło przypomniał sobie, że jest wolnym człowiekiem.

I tak codziennie, gdy za oknem autobusu widzę te ptaki, uśmiecham się sama do siebie. Czuję, że jestem wolna lecąc u ich boku.

05/2008r.

Wypatruję ich do dziś.

foto: Sis

kurtka/jacket: DIY (an idea from here) | sukienka/dress: Oysho | buty/shoes: Butyk.pl

wtorek, 14 września 2010

Ostatnio otoczona jestem przez motyle. Maluję słoiki, wycinam kartoniki, bawię się igłą i nitką, a wszystko to w kolorach różowej gumy do żucia i skórki pomarańczy. Podjęłam się nowego wyzwania i po raz pierwszy w życiu będę ozdabiała salę weselną. Głównie z sympatii dla znajomej pary, ale chciałabym też pokazać, że ślubne dekoracje nie muszą opierać się na gołąbkach i balonikach. Trzymajcie kciuki za efekt końcowy, a tymczasem ja wracam do moich wycinanek.

foto: Sis

buty/shoes: Bronx Vintage - Butyk.pl | spodnie/pants: Zara | płaszcz/coat: SH | bluzka/blouse: SH | torba/bag: SH

piątek, 10 września 2010

Pięć, może dziesięć minut drogi i nie widzę prawie żadnych domów. Słońce łaskawie pojawia się tuż przed zachodem i koloruje niebo na do widzenia. I ta piękna fala na horyzoncie. Wiem, że nie powinno się mówić "moje" góry, w końcu one są swoje, niczyje. Jednak to właśnie ich widok sprawia, że ja czuję się u siebie. I nie chcę być już nigdzie indziej...

foto: Jimmy :-)

kurtka/jacket: Sama zrobiłam, a co!/DIY | sukienka/dress: Topshop | nerka/bag: Studio2deko | buty: Bronx | szalik/scarf: SH

środa, 08 września 2010

Chcę uczuć! Chcę emocji! Chcę złudzeń!

Krzyczałam pisząc to 5lat temu. Nie byłam wtedy nawet w połowie taka, jaka jestem dziś. Wiele lat czułam się rozerwana na tysiące kawałków. Byłam wszędzie i nigdzie. Byłam każdym i nikim. Łzy lały się potokami, wściekłość unieruchomiła myślenie. Strach i zagubienie drwiły z marzeń. Nie wiedziałam kim jestem, gdzie chcę być, po co żyć. Sama do końca nie wiem, kiedy stanęłam na nogi, wiem jednak, że kiedy zaczęłam iść właściwą ścieżką, zaczęłam nią biec. Gdy dokonuje się właściwych zmian, najtrudniejszy jest tylko pierwszy krok, później zaczyna się latać. Nawet z połamanymi skrzydłami.

foto: Sis

kurtka/jacket: SH | sukienka/dress: KappAhl | buty/boots: Butyk.pl

poniedziałek, 06 września 2010

Zastanawiałam się dzisiaj przez chwilę, gdzie zaczęła się moja fascynacja rockiem i życiem wyjętym ze sztywnych zasad co wypada, a co nie. Uwielbiam jak Tato robił testy sprzętu w garażu, aż drżała podbitka na moim poddaszu. Uwielbiam jak do dziś czasem zdarza mu się puścić jakiś koncert w salonie, gdzie bariera dźwięku drażni drzewa w ogrodzie. Wspominam z uśmiechem, jak mieliśmy zwyczaj nosić czapki z daszkiem i gdy przejeżdżaliśmy obok tablicy z napisem "Sława", przekręcaliśmy synchronicznie daszki do tyłu, bo zaczynały się wakacje. I kocham marzyć o tym, że jeszcze nadejdzie taki dzień, gdy zabiorę go na koncert i razem posłuchamy na żywo Thunderstruck albo Whiskey in the Jar. Albo... albo posłucha jak gram ja.

buty/boots: Butyk.pl | naszyjnik/necklace: Camieu | pasek/belt: SH | spódnica/skirt: Vintage from Mum | bluzka/blouse: H&M | czapka/hat: H&M kids | torba/bag: Stradivarius

piątek, 03 września 2010

Nie chciałam nigdy pisać o wyniosłych sprawach, unikałam eko-świrów i żyłam w świadomej nieświadomości. Czas jednak dorosnąć i odnaleźć swoje miejsce pomiędzy skrajnościami a ignorancją. Nie chcę nawoływać Was do przewracania swojego życia do-góry-nogami, chciałabym, żebyście zrozmieli, jak niewiele potrzeba, by dokonać wielkich zmian. Systematycznie będę pisała o tym, że nie jest dobrze i o tym, co możemy zrobić, by nie stało się najgorsze. Boję się haseł ratujmy planetę, bo sama miałam do nich dość sceptyczne nastawienie. Wiem jednak, że tego bloga odwiedzają osoby, które patrzą nie tylko na obrazki, ale i moje słowa dla nich coś znaczą. To do Was się zwracam.

Na początek nowego rozdziału, zachęcam do obejrzenia filmu Wiek Głupoty/Age of Stupid. Może jednak warto w końcu nieco szerzej otworzyć oczy.

foto: Sis

sukienka/dress: SH | buty/shoes: Bronx/Butyk.pl

środa, 25 sierpnia 2010

Przez lata trzymałam to w tajemnicy, później opowiadałam jako zabawną anegdotę, dziś przekazuję publicznie jako przepis na szczęście.

Wszystko zaczęło się jakieś 14lat temu. Młoda i całkowicie naiwna aife, wracała po lekcjach do domu w towarzystwie nieco starszej koleżanki. Nie napiszę poetycko, że korony drzew lśniły od słońca, ani że niebo było zabójczo błękitne. Szczerze mówiąc jedyne co sobie przypominam to to, że były to czasy, gdy buty kupowało się dopiero po zużyciu poprzednich, a tornistry były wypełnione książkami i niezjedzonymi kanapkami. Koleżanka prawdopodobnie chcąc zrobić sobie ze mnie żarty, zdradziła mi sekret: Za każdym razem, gdy zobaczysz znaczek Poczty Polskiej (te trąbki) na przejeżdżającym samochodzie, musisz złapać się za ręce i wtedy będziesz miała szczęście przez jedną godzinę. Wyjątkowo przejęta faktem, że koleżanka zdradziła mi tajny przepis na szczęście, dopytywałam o szczegóły typu: jak długo mam trzymać się za ręce, czy trzymanie liczy się jak samochód jest już za rogiem, itp. Odpowiedzi były dość zdawkowe, więc uzupełniłam tamte informacje o swoje wersje. Przepis był o tyle trafny, że na trasie mieszkanie-szkoła znajdował się główny oddział PP, więc gdy zobaczyłam np. dwa samochody, odliczałam, czy dwie godziny szczęścia wystarczą mi do klasówki. Gdy mi jednak nie poszło na niej za dobrze, zawsze tłumaczyłam sobie, że gdyby nie trąbki mogło być znacznie gorzej.

Minęła ponad połowa mojego życia, a ja nadal uparcie łapię się za ręce widząc przejeżdżające trąbki. Myślę, że jestem wręcz najczęściej dostrzegającym trąbki człowiekiem na ziemi. Przy okazji jednak jestem i człowiekiem szczęśliwym, więc koleżanko której imienia nie pamiętam, to Ci się żart udał!

foto: Sis

buty/shoes: Bronx - Butyk.pl | shorts: Top Secret | top: H&M | lace top: SH | torba/bag: Stradivarius | okulary/glasses: C&A

Wyjątkowo chciałam dodać kilka słów o butach. To już kolejna para zamówiona z Butyku i kolejna, która zasługuje na miano ulubionych. Wszystkie dotychczasowe pary Bronxowe, nie dość, że były bardzo dobrze wykonane, tak trzymają się dobrze, nawet przy moim niezdarnym chodzie. No i co tu dużo mówić, zawsze marzyłam o butach czarownicy :)

 

sobota, 21 sierpnia 2010

Lubię fotografować, mazać farbami, pleść włosy, robić coś z niczego, ale śpiew z całą pewnością to nie moja bajka. Ostatnio jednak coraz częściej fałszuję sobie pod nosem i sprawia mi to wyjątkowo dużo frajdy. Szczególnie tytułowy kawałek Temple of The Dog gilgocze mi policzki od środka i zmusza do wypuszczaniu liryki z ust. I niech będzie, niech sierściuchy mi wtórują, niech stanie się kocia muzyka! Aż i domownicy zanucą fragment:

Please, mother mercy
Take me from this place

:-)

foto: Sis

buty/shoes: New Look/SH | spodnie/pants: Zara | bluzka/blouse: SH

czwartek, 19 sierpnia 2010

Szeroko rozpościeram palce, żeby wpuścić jak najwięcej promieni do swojej twarzy. Pozornie zakrywam je dłonią tylko po to, by i ona mogła się ogrzać. Wieczory nagle stały się chłodniejsze, a ja uparcie wciąż zapominam brać bluzę czy kurtkę, dopiero powoli do mnie zaczyna docierać, że ukochana jesień już niedługo. Zapominam. Zapominam o zmartwieniach, gotującej się wodzie, zapomniałam nawet o swoich imieninach, ale co mi po nich, jak nawet nie obchodzę. Na co dzień mam o wiele więcej okazji do świętowania, dziś chociażby mały sukces, zakończone poszukiwania i uśmiechnięta bliska sercu twarz. Łapię chwile.

foto: Sis

buty/shoes: Bronx | sukienka/dress: SH | kurtka/jacket: Top Secret | szalik/scarf: SH | okulary/glasses: C&A

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26