WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



środa, 17 listopada 2010

Strasznie cicho zrobiło się w mieszkaniu po wyjechaniu Villka. Do godziny 17 od ścian odbija się muzyka, by zabić ciszę, która próbuje zranić mnie. Monologi w mojej głowie są niezdrowe, gdy nie mogę wyrzucić ich ustami. Absurdalność teorii przestaje być absurdalna, gdy tłoczy się w środku. Zaczynam nadawać jej chory sens i wszystko plapla się w swojej paranoi. Dziwny czas wypełnia moją teraźniejszość. Zajmuję myśli planowaniem i projektowaniem, niczym palcem na zaparowanej szybie. Dłonie też zajmuję. Ostatnio zostałam poproszona o wprowadzenie w decoupage. Po raz pierwszy od jej wyjazdu sięgnęłam po pędzel i dobrze mi to zrobiło. Tak jak odwiedziny Madzi i Sajmona, którzy zawsze wypełniają pokój pozytywną energią.

(prezent urodzinowy dla Sary)

wtorek, 09 listopada 2010

Ostatni weekend spędziłam w Berlinie. Czekałam na te 3 dni z wielkim podekscytowaniem, ponieważ po okresie podróży z rodzicami, nie miałam zbyt wiele okazji, żeby poznać inne kultury. Berlin okazał się daleki od mojej idealnej wizji miejsca, w którym mogłabym mieszkać. Czułam wprawdzie dużą swobodę patrząc na indywidualności chodzące po ulicach, które nie wywoływały swoim strojem sensacji albo przez możliwość trzymania w dłoni butelki z piwem nie bojąc się, że przyczepi się do mnie Polizei. Brakowało mi jednak poczucia bezpieczeństwa, ludzie wydali mi się smutni, jakby tłumili w sobie mnóstwo żalu i agresji. Oczywiście jest to mocne uogólnienie. Bardzo dużym pozytywnym promykiem byli chociażby znajomi, którzy nas ugościli. Bawiłam się zarówno w ich jak i w towarzystwie znajomych, z którymi przyjechałam, wyśmienicie. Zorganizowali wąsate przyjęcie urodzinowe (tak się złożyło, że było aż 5 osób, którzy mieli urodziny w niedalekich terminach), zabrali nas na zwiedzanie miast, kręgle i na pchli targ, którego byłam najbardziej ciekawa. Ten wyjazd oderwał mnie od codzienności, mimo zmęczonego ciała, umysł odpoczął i nabrał dystansu. Tuż po powrocie dostałam cynk, że w marcu odbędzie się tam koncert Darwin Deez, więc jest duża szansa, że Berlin będzie miał kolejną okazję by zdobyć moją sympatię.

wtorek, 02 listopada 2010

Dużo pięknych i oryginalnych rzeczy stworzonych własnoręcznie przez utalentowanych artystów. Tak dużo słodyczy w jednym zdaniu, że może przyprawiać o mdłości, ale co ja poradzę, że taka prawda. Nadmiar kolorów może również przyprawić o zawrót głowy, więc ostrzegam, że ta notka stwarza zagrożenie dla Waszegro zdrowia. Jeśli jednak pokonacie powyże przeszkody, możliwe, że efekt końcowy, zapowiadanej już wcześniej sesji dla Pakamery, sprawi i Wam dużo przyjemności.

Poniżej kilka wybranych moich prac do lookbooka dla portalu hendmejdowego Pakamera.pl

Całość do oebjrzenia pod tym adresem.

niedziela, 31 października 2010

Pakujący się nachalnie pod kołdrę kot, który z drgającą od mruczenia głową przytula się do brzucha jest futrzanym odpowiednikiem moich jesiennych potrzeb. Szukam zapasów czułości, które odgrzebuję, gdy zbliża się ciemniejsza i zimniejsza pora roku. Trochę na oślep, nieprzemyślane wędrówki dłoni zbierają z cudzej skóry ciepło na długie wieczory. Ospałe ciało potulnie daje się otulać, leniwie przelewając przez ramiona. Może, gdybym umiała tak wibrować, tulenie mnie byłoby atrakcyjniejsze. W końcu co mogę ofiarować oprócz małych, niekształnych dłoni i bezczelnie zimnych stóp? Ogień włosów ledwo tli się bez słońca. Może te oczy, orzechowe kręgi, które odbijają rzeczywistość jak tafla jeziora. Może wątłą pierś, co skrywa palące serce. Wtulam się mocniej, może jego wibracja zachęci jak kota mruczenie. A może to wszystko to tylko wynik smutnego głosu Layne'a Staley'a, co rozbrzmiewa w słuchawkach odcinając mnie od pustki mieszkania. Może, może... Morze możenia.

foto: Jimmy

piątek, 29 października 2010

Pewnie do części z Was doszły bocznymi ścieżkami informacje, że w wolnych chwilach maluję i ozdabiam drewienka. Jest to wyjątkowo uspokająjąca forma twórczego wyżycia się, jednak jak to ze mną bywa, ciągle mi mało. Jako że mam utalentowanego stolarsko tatę, a potrzeba stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej spędza sen z powiek, postanowiłam przerzucić się na większy format i razem z tatą robić całe meble. I w tym miejscu prosiłabym Was o wypowiedzenie się w temacie, jaki mebel ozdobiony w sposób podobny do tgo co widać poniżej, widzielibyście ewentualnie u siebie w domu/pokoju? Na razie chciałabym spróbować na pojedynczym meblu, nie rzucając się jeszcze na całe meble kuchenne, więc czekam na Wasze sugestie.

Kot zamruczany przez sen leży na fotelu obok, obrażony, że na kolanach zabrakło dla niej miejsca. Ostatnio za dnia mniej mówię, bo głupio tak do pustych ścian.

Ostatnio też maluję cyfrowo, m.in. dla Pakamery, gdzie zdradzając jeden z efektów, chciałabym również serdecznie Wam polecić kiermasze handmade. Osobiście nie dam rady się wybrać w tym terminie do Warszawy, ale żauję, oj żaluję...

czwartek, 21 października 2010

Jedne z pierwszych chłodnych dni przywitałam w Warszawie. Celem mojej wizyty w stolicy była współpraca BF i Pakamery, w efekcie której już niedługo, będzie lookbook prezentujący wspaniałe prace wybranych artystów rękodzieła. Różnorodność była niesamowita - od pluszowych krokodyli, przez filcowe macice, aż po biżuterię z żywicy. Wszystko wyjątkowe, perfekcyjnie wykonane i cieszące oko sroczek i sów również. Na mały przedsmak wrzucam trochę zdjęć backstagowych. Przy okazji muszę przyznać, że szefowska ekipa Pakamery to najlepszy team dowodzący z jakim miałam przyjemność pracować. Dziękuję Wam za wspaniałą atmosferę, oby tylko w takiej przyszło mi pracować w przyszłości.

Modelka: Kasia, wizażystka: Magda, ekipa Pakamery: Julita, Ola, Mateusz i maleńka Ola

poniedziałek, 11 października 2010

Samochód zostawiliśmy w Pecu, by stamtąd zdobyć szczyt, którym się sparzyłam za pierwszym razem. Krok za krokiem, wyrównując oddech i wystawiając twarz do słońca, szłam hodując nowe piegi. Być może to niecny wiat je pozabierał, bo przybyło ich niewiele, jednak przez tygodnie będą pamiątką z tego dnia wypełnionego słońcem i pełnymi oddechami. Lubię Czechy i mimo że nie chciałabym tam mieszkać, zazdroszczę krajobrazów, tak bliskich a z drugiej strony tak nierealnie odmiennych. Kilka kilometrów, a nawet kilkaset metrów od granicy i widzę inny świat. Jakby spokojniejszy, jakby czas tam wolniej płynął, a ludzie częściej się uśmiechali. Może to te doliny, może czeskie piwo, może wielgachne knedle z borówkami, a może po prostu powietrze tego dnia było smaczniejsze.

Naprawdę nieludzka porcja, zjadłam 1,5 knedla i to był szczyt moich możliwości :-)

środa, 06 października 2010

W chaosie spraw i kilku rozgrzebanych zleceniach na raz. Powoli się w tym odnajduję. Im mniej czasu mam na zmarwienia, tym wyraźniej widzę, co dla mnie ważne. Blog się przepotwarza. Nie, nie jest szafiarski i mimo fotografii, modowym nie będzie. Będzie aifowy. Istnieją wspaniałe, oryginalne dziewczyny, które potrafią przekazać znacznie więcej stylowych inspiracji, które podziwiam i im dopinguję. Ja nie chcę. Ja piszę czasem bez składu, pokazuję niewyraźne. Przyzwyczaiłam się do Was, dlatego nie kasuję, przynajmniej na razie. Jeszcze jestem. Niezmiennie współzależna, aifowa, ruda i jesienna.

foto: Vilczyca wspaniała i jedyna

sobota, 25 września 2010

Świat przemierzam rowerem, a ostatnio mój świat to dom, droga, szpital, droga, dom. Przy większym huku zamiera mi serce, na dźwięk telefonu staję na baczność. Sytuacja opanowana, szaleńcze zawirowania powoli ustają, a ja odzyskuję spokój. Głaszczę dłoń, która tak jak śpiewał m.in. Ronan Keating, złapała mnie, gdy upadałam. Nawet gdy nikt się nie spodziewał, że upadnę, nawet ja. Przede wszystkim ja. Tylko czasem umysł wbija szpilki sercu odtwarzając Déjà vu nieprzyjemnych zdarzeń. Gdy Sis spytała mnie dziś, czy nie zrobiłabym jakiś zdjęć, stwierdziłam, że spacer dobrze mi zrobi, ostatecznie i ja załapałam się na zdjęcia. Może mnie nie być tu przez chwilę, ale wrócę, wrócę.

- - -

Moja ostatnia historia może nie jest zbyt pozytywna, jeśli jednak Wy macie coś ciekawego do opowiedzenia, to Reserved organizuje konkurs, w którym dzięki swojej historii można wygrać darmowe zakupy. Dla każdego też znajdzie się kupon rabatowy. Więcej informacji na stronie Reserved.com

foto: Sis

czwartek, 23 września 2010

Mimo robienia zdjęć na tym weselu, czułam się i tak bardziej jak gość. W dużej mierze dzięki wspaniałej ekipie, która wyczarowała niezapomniany klimat. Wytańczyłam się za wsze czasy, aż zakwasy mnie dwa dni trzymały. Wprawdzie na poprawinach gościłam już z dość znaczącą gorączką, ale choróbsko w końcu sobie poszło i pozostaje wspominanie dzięki fotografiom, a jest co, jest co...

I kolejne do kolekcji zdjęcie oczepinowe pełne entuzjazmu. Tym razem ciężko by było się wykręcić :-)

Ale że panna młoda rewelacyjna, nie było tak źle :-)

I pamiątkowe zdjęcie z drugą ofiarą oczepin, kolegą Adamem.

foto: Evelka/Jimmy

sukienka/dress: River Island | buty/shoes: Venezia (black), Butyk.pl (Yellow)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26