WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



niedziela, 31 października 2010

Pakujący się nachalnie pod kołdrę kot, który z drgającą od mruczenia głową przytula się do brzucha jest futrzanym odpowiednikiem moich jesiennych potrzeb. Szukam zapasów czułości, które odgrzebuję, gdy zbliża się ciemniejsza i zimniejsza pora roku. Trochę na oślep, nieprzemyślane wędrówki dłoni zbierają z cudzej skóry ciepło na długie wieczory. Ospałe ciało potulnie daje się otulać, leniwie przelewając przez ramiona. Może, gdybym umiała tak wibrować, tulenie mnie byłoby atrakcyjniejsze. W końcu co mogę ofiarować oprócz małych, niekształnych dłoni i bezczelnie zimnych stóp? Ogień włosów ledwo tli się bez słońca. Może te oczy, orzechowe kręgi, które odbijają rzeczywistość jak tafla jeziora. Może wątłą pierś, co skrywa palące serce. Wtulam się mocniej, może jego wibracja zachęci jak kota mruczenie. A może to wszystko to tylko wynik smutnego głosu Layne'a Staley'a, co rozbrzmiewa w słuchawkach odcinając mnie od pustki mieszkania. Może, może... Morze możenia.

foto: Jimmy

piątek, 29 października 2010

Pewnie do części z Was doszły bocznymi ścieżkami informacje, że w wolnych chwilach maluję i ozdabiam drewienka. Jest to wyjątkowo uspokająjąca forma twórczego wyżycia się, jednak jak to ze mną bywa, ciągle mi mało. Jako że mam utalentowanego stolarsko tatę, a potrzeba stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej spędza sen z powiek, postanowiłam przerzucić się na większy format i razem z tatą robić całe meble. I w tym miejscu prosiłabym Was o wypowiedzenie się w temacie, jaki mebel ozdobiony w sposób podobny do tgo co widać poniżej, widzielibyście ewentualnie u siebie w domu/pokoju? Na razie chciałabym spróbować na pojedynczym meblu, nie rzucając się jeszcze na całe meble kuchenne, więc czekam na Wasze sugestie.

Kot zamruczany przez sen leży na fotelu obok, obrażony, że na kolanach zabrakło dla niej miejsca. Ostatnio za dnia mniej mówię, bo głupio tak do pustych ścian.

Ostatnio też maluję cyfrowo, m.in. dla Pakamery, gdzie zdradzając jeden z efektów, chciałabym również serdecznie Wam polecić kiermasze handmade. Osobiście nie dam rady się wybrać w tym terminie do Warszawy, ale żauję, oj żaluję...

czwartek, 21 października 2010

Jedne z pierwszych chłodnych dni przywitałam w Warszawie. Celem mojej wizyty w stolicy była współpraca BF i Pakamery, w efekcie której już niedługo, będzie lookbook prezentujący wspaniałe prace wybranych artystów rękodzieła. Różnorodność była niesamowita - od pluszowych krokodyli, przez filcowe macice, aż po biżuterię z żywicy. Wszystko wyjątkowe, perfekcyjnie wykonane i cieszące oko sroczek i sów również. Na mały przedsmak wrzucam trochę zdjęć backstagowych. Przy okazji muszę przyznać, że szefowska ekipa Pakamery to najlepszy team dowodzący z jakim miałam przyjemność pracować. Dziękuję Wam za wspaniałą atmosferę, oby tylko w takiej przyszło mi pracować w przyszłości.

Modelka: Kasia, wizażystka: Magda, ekipa Pakamery: Julita, Ola, Mateusz i maleńka Ola

poniedziałek, 11 października 2010

Samochód zostawiliśmy w Pecu, by stamtąd zdobyć szczyt, którym się sparzyłam za pierwszym razem. Krok za krokiem, wyrównując oddech i wystawiając twarz do słońca, szłam hodując nowe piegi. Być może to niecny wiat je pozabierał, bo przybyło ich niewiele, jednak przez tygodnie będą pamiątką z tego dnia wypełnionego słońcem i pełnymi oddechami. Lubię Czechy i mimo że nie chciałabym tam mieszkać, zazdroszczę krajobrazów, tak bliskich a z drugiej strony tak nierealnie odmiennych. Kilka kilometrów, a nawet kilkaset metrów od granicy i widzę inny świat. Jakby spokojniejszy, jakby czas tam wolniej płynął, a ludzie częściej się uśmiechali. Może to te doliny, może czeskie piwo, może wielgachne knedle z borówkami, a może po prostu powietrze tego dnia było smaczniejsze.

Naprawdę nieludzka porcja, zjadłam 1,5 knedla i to był szczyt moich możliwości :-)

środa, 06 października 2010

W chaosie spraw i kilku rozgrzebanych zleceniach na raz. Powoli się w tym odnajduję. Im mniej czasu mam na zmarwienia, tym wyraźniej widzę, co dla mnie ważne. Blog się przepotwarza. Nie, nie jest szafiarski i mimo fotografii, modowym nie będzie. Będzie aifowy. Istnieją wspaniałe, oryginalne dziewczyny, które potrafią przekazać znacznie więcej stylowych inspiracji, które podziwiam i im dopinguję. Ja nie chcę. Ja piszę czasem bez składu, pokazuję niewyraźne. Przyzwyczaiłam się do Was, dlatego nie kasuję, przynajmniej na razie. Jeszcze jestem. Niezmiennie współzależna, aifowa, ruda i jesienna.

foto: Vilczyca wspaniała i jedyna