WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



poniedziałek, 29 września 2008

Co to było, jak mnie nie było.

Wolność. Radość, spokój, czyste powietrze, przestrzeń i spełniające się marzenia. Tak wspaniele jest głęboko oddychać i budzić się w pokoju, gdzie górskie powietrze miesza się pięknym złotojesiennym słońcem. Właśnie taką jesień uwielbiam, za taką teskniłam.

Wdech.

...

Wydech.

Przy nim oddycha mi się o wiele łatwiej.

[najlepsze wagary mojego życia.]

 

piątek, 26 września 2008

Farmersko-wiejsko-kowbojski styl się mnie trzyma. Może dlatego, że ja dziewczę ze wsi jestem, w spokojnej wsi się lubuję i na wsi na starość osiądę. No, może w górach bardziej, ale to też chyba wieś - tylko taka 'na wyższym poziomie'. Przez 18lat żyłam otoczona górami, a doceniłam je dopiero jak porozrzucało mnie po kilku większych miastach. Ostatecznie wylądowałam w Krakowie i powiem Wam, że nawet mi tu dobrze. Zdecydowanie lepiej niż w Łodzi, Poznaniu, Gliwicach czy Wrocławiu, choć akurat do tego ostatniego miasta się dziś wybieram - szkoła wzywa. Jak to dobrze, że to już ostatni rok. Nie chcę młodzieży buntować, ale jak dla mnie, studia to strata czasu. Pod warunkiem, że ma się konkretny cel w życiu, do którego się dąży oraz skłonności do samowolnego czerpania wiedzy - na określone, interesujące tematy oczywiście.

Buty kupiłam jakoś w sierpniu, a zakładam dopiero teraz(nie wiem dlaczego). Znalazłam je podczas pobytu w Sławie na targu. Leżały w kartonie razam z jakimiś maskotkami, płytami i innymi 'śmieciami'. Dałam za nie aż 5zł. Na moje oko - skóra. Bransoletka to prezent od mojego Kudłacza.


koszula: SH | sukienka: Mango | buty: targ, 5zł

Na zdjęciu oczywiście z moją wspaniałą fotografką - Villkiem.

dop. No tak, w sumie powinnam wyjaśnić, dlaczego studiuję, skoro uważam to za rzecz zbędną. Otóż odpowiedź jest prosta - dla mojej mamy. Niestety na tej płaszczyźnie nasze zdania zawsze będą inne, ale kocham ją nad życie i robię to dla jej świętego spokoju :-)

czwartek, 25 września 2008

Z tym Reserved to w sumie u mnie jest trochę dziwnie. Praktycznie nigdy do tego sklepu nie wchodzę, tak samo jak do H&M czy Bershki. Wiem, że brzmi to dość dziwnie, może nawet nieprawdopodobnie, bo mam kilka rzeczy tych marek, ale uwierzcie mi, że w większości to był przypadek. Osobiście nic do nich nie mam, po prostu przed zakupami w tych sieciówkach blokuje mnie wizja mijania moich ubrań na setkach innych osób chodzących po ulicach. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że mocno przesadzam, no ale... myśle, że to pewnego rodzaju skutki uboczne lumpeksowania. Takie skłonności do niepowtarzalności.

Wracając jednak do samego Reserved. Nie mam chyba nic z tego sklepu, ale zdecydowanie lubię zdjęcia z ich kampanii. Nie zawiedli mnie również ostatnią serią inspirowaną gwarnym i kolorowym Marrakeszem. 


Wiecie może, kto jest autorem powyższych zdjęć?

Swoją drogą modele musieli się nieźle zgrzać na sesji, w końcu to 'upalny i gwarny' Marrakesz - trochę kiepsko się to zgrywa z polskimi warunkami atmosferycznymi. A w Krakowie mogłoby przestać już padać, jeszcze trochę i doła złapię!

dop.

Nie chcę zapeszać (tfu, tfu), ale się wypogadza wreszcie! Może moje oficjalne narzekanie na bloxie zadziałało? W następnej notce ponarzekam na fakt, że nie wygrałam jeszcze nigdy w totolotka ;-)

środa, 24 września 2008

Szczerze mówiąc , wydaje mi się, że ta marka jest niedoceniona. Nie powalają może oryginalnością, ale wiele razy zostałam przez TS poratowana, bo w mojej małej rodzimej miejscowości markowych butików mniej, niż kot napłakał. Poniżej kilka wybranych rzeczy z ostatniej jesiennej kolekcji "Od świtu do zmierzchu". Trzy charakteryzujące ją słowa to: kobiecość, komfort i elegancja.

Top Secret to przede wszystkim ubrania w stylu soft office. Udowadniają, że strój do pracy może być również tym, który wyrazi naszą osobowość oraz że kobiecość można eksponować na wiele sposobów, także w pracy. Osobiście chyba najbardziej cenię jednak ich za t-shirty po 30zł. Kilka w szafie już mi się uzbierało, np. ten i ten i ten i ten

wtorek, 23 września 2008

Chciałam jesień, to mam. Szkoda tylko, że gdzieś zapodziała się ta najpiękniejsza - ciepła i kolorowa. Jako wyraz mojego buntu wobec obecnej aury, strajkuję pod ścianą ;-) Powiem Wam jednak, że niektórym i wichury i śnieg z deczem nie straszne. Baa, niektórzy to nawet w taką pogodę po górach chodzą i przemierzają niesłychane dystanse(145km). Oczywiście nie ja, ja tylko dumna na mecie wyczekuję. [mała relacja z V przejścia dookoła Kotliny Jeleniogórskiej]

ukochany, za duży sweter: SH | buty: Zara | bluzka: SH | sukienka: FANG

Dzisiaj w uśmiechaniu wyręczy mnie moja mini wersja. Jak ktoś jeszcze nie poznał, przedstawiam Sarę. No i już widać co z niej wyrośnie - Szafiarka!

No przecież nie zostawiłabym Was bez porządnej dawki śmiania na te brzydkie pluchowe dni :-)

piątek, 19 września 2008

Hu-hu-ha zima wcale nie taka zła. Szczególnie, gdy ma się totalnego hopla na punkcie snowboard'u. Ta wzmianka to a propo dziwnej, duużej, zielonej kurtki jaką mam na sobie. Jest niezastąpiona na zmienne temperatury - genialny materiał, który ani nie daje zmarznąć, ani się przegrzać. Nie ukrywam, ze jeśli chodzi o moje wydatki w kwestii ubrań - ona była moją nadroższą zdobyczą, wartą jednak każdej złotówki. Teraz juz tylko czekam niecierpliwie na śnieg i heeeja szaleć na desce. 

Oczywiście nowym dodatkiem poniżej są kujońskie okulary, a raczej oprawki. To prezent od mojego Kudłacza, który wynalazł je w sklepie z dodatkami w Londynie. Banalne, pewnie wszyscy mają ich dość, ale ja i tak chciałam takie mieć i już! Moja wersja to nerdowo-geekowa parapeciara. Czyli kujon snowboardzista.

buty: Circa | spodnie: Troll | kurtka: Burton | sweter: SH | okulary: from UK  

A teraz uciekam od komputera cieszyć się moją mini wersją, bo zawitałam w końcu do domu! 

środa, 17 września 2008

Jestem w całkowitej euforii wywołanej niespodzianką w postaci wcześniejszego przyjazdu mojego Kudłacza. Prosto z lotniska przyjechał do mnie do pracy. Po otrzymaniu sms'a: 'Czy zajęta pani redaktor da się wyciągnąć na herbatkę?' pobiłam  osobisty rekord w bieganiu na obcasach. Schody i śliska podłoga w biurze mnie nie zabiły, na szczeście mam dzisiaj Oxfordy, a one zaliczają się do tych bardzo wygodnych i bieganio-zdolnych. I uwaga, Kudłacz trafił idealnie - dzisiaj premierowo mam na sobie moją ukochaną (i już dość rozsławioną na blipie i bloxie) skrzatową sukienkę. Musicie przyznać, że trochę w niej pomocnicę Św. Mikołaja przypominam ;-)

buty: Oxford, Graceland | sukienka: SH, ok. 16zł | kokarda: zrobiona ze wstążki

Zdjęcie zrobione niedługo po owej niespodziance, stąd emocje ;-)

A tu jeszcze obowiązkowe pamiątkowe zdjęcie z moją najwspanialszą fotografką - Villkiem. (ps. to w czym się odbijamy, to drzwi wejściowe do naszego biura, które są - uwaga - moim pierwszym lustrem w jakim się przeglądam po wyjściu z domu. Tak, Szafiarka może szafę ma, ale lustra się jeszcze poza łazienkowym nie dorobiła - bardzo cierpię z tego powodu).

AAA zapomniałabym! Mój nastrój glupkowaty pięknie podsumoowuje piosenka Mika - Lollipop albo lepiej ta Mika - Happy Ending (nie patrzeć na tekst)

Ps. No! Wreszcie mam coś czerwonego :-))

Ps2. Edytowałam ta notkę juz z 6x, ale jestem zakręcona dziś!

niedziela, 14 września 2008

Dzisiaj mniej stylowo, a bardziej fotograficznie. W sobotę spędziłyśmy z Villkiem rewelacyjny dzień na wsi w towarzystwie Villkowego Marka i państwa młodych Ani i drugiego Marka. Nie padła ta informacja jeszcze tutaj (w sumie to jeszcze nigdzie), ale wraz z Villczycą współtworzę specjalny zespół do podążania za marzeniami i wierzenia w bajki, który postanowił się zająć fotografią ślubną - BubbleFactory. Patrząc na, niestety bardzo marną, sytuację na rynku fotograficznym w tej dziedzinie, postanowiłyśmy wkroczyć co akcji.

Księżniczka Villczyca I oraz...

Aife farmerka vel. wieśniarka junior...

Czyli BubbleFactory, drużyna , która nawet firanki z usmiechem sklada! [kapelusz znalazlam na strychu w domu dziadków Tukiego, w którym robiliśmy sesję i już nie mogłam się z nim rozstać]

A to mały przedsmak tego co nam wyszło(po kliknięcu na zdjęcie pojawi się cała historyjka, ale to nie wszystko co pojawi sie na przyszłej www)

Po bajkowemu...

Po klasycznemu...

Więcej zdjęć 'backstageowych' do obejrzenia na moim drugim blogu, o tu: [Wieś tańczy i foci]

czwartek, 11 września 2008

... byle nie bolesnych!

Chwaliłam się już wczoraj, ze kupiłam buty. A wiedziałam, że mam nie wchodzić do Zary, wiedziałam! Budżet na jedzenie znacznie zmalał, ale myślę, że wiele z Was rozumie potrzeby wyższej rangi. Od dawna szukałam czegoś w tym stylu. Wysokie są, nie powiem. Szczerze mowiąc nie czuję większej różnicy w chodzeniu w nich czy w moich innych obcasach, chociaż fakt - w tych znacznie łatwiej pogubić nogi na nierównościach terenu, ale... daję radę!

Przy okazji również zaprezentuję jedną z moich starszych lumpeksowych zdobyczy. Jeansową kurtką Ralpha Laurena. Wisiała w jeleniogórskim SH na wieszaku z metką(!) i krzyczała, żebym zabrała ją do domu, mimo że jest nieco za duża. No i jak ja mogłam ją zostawić? Zresztą 15zł to nie majątek jak na taką markę. 

buty: Zara, 299zł | spodnie: Troll | top: Bershka, 15zł | kurtka: Ralph Lauren /SH, 15zł | okulary: Zara| pasek: H&M | brokatowe skarpetki: Bershka

I jeszcze bonus zbliżeniowy + próba rekonstrukcji miny pań z przystanku. Zresztą, szczerze mówiąc mało kto przechodzi obojętnie koło tych butów.

I moge się założyć, że większość z nich tylko czeka, aż się w nich pokazowo wyłożę na chodniku ;-) 

foto by Villk ;*

środa, 10 września 2008

Nie wiem, czy mnie bardziej chwycili za serce tekstem, że inspirację czerpano od wróżek, czarownic i nimf wodnych, czy stylizacją inspirowaną rosyjskim folklorem. Tak czy siak, mnie w garści mają i szczerze mówiąc - boję się wchodzić do Zary, szczególnie, że dziś dzień wypłaty.

Ps. Fajne te buty z frędzelkami, nie? ;-)

Moje faworyty z kolekcji:

 
1 , 2