WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



wtorek, 29 lipca 2008

Przeglądając trendy na jesień wybrałam trzy propozycje projektantów, które wyjątkowo mi przypadły do gustu. Burberry urzekło mnie kolorystyką (ostatnio mam smaka na szarości), ale i formą. Nie wiem tylko, czy takie opiórzenie nie jest czymś podobnym do noszenia futer, jednak pominę to tym razem i wyrażę swój zachwyt nad całością pięknie kojarzącą mi się z Indianami. Drugi, skrajnie różny, projekt to płaszcz od YSL, który chętnie bym założyła na jesienne spacery. W sumie dodać do tego jakąś fajną czapę i rękawiczki, to i na zimę jak znalazł. Ciekawy dodatek w postaci niebieskiej podszewki. Nina (ach Nina) ostatnio trafia bardzo celnie w moje gusta, i kolorystycznie, i formą. Stylizacja wydaje się nieco niedbała i tu tkwi jej urok. Myślę, że po włożniu takich ciuchów poczułabym się trochę jak Mila Jovovich z Resident Evil 3, tylko buty nie te ;-)

foto: style.com

Ogólnie nadal obstaję przy fascnacjach ubraniami w stylu country i indiańskim. Szkoda tylko, że moja szafa w tym kierunku się nie rozbudowuje.

poniedziałek, 21 lipca 2008

Jestem okropnie, ale to przeokropnie zjarana przez słońce. Krem z filtrem był, ale widocznie za słaby, heh. Chodzę czerwona jak burak i tylko wymyślam co, by tu założyć by miało to jak najmniejszy kontakt ze skórą. O dziwo rajstopy są lepszym rozwiązaniem niż jeansy, chociaż jakby się nad tym zastanowić, to nawet jest to oczywiste. Klimat taki troche folkowy, może też dlatego, że zakochałam się bez pamięci w ukraińskim folku, a dokładnie ujmując w Dakha-Brakha (Etno-chaos). Jakby ktoś był ciekawy jak to brzmi, zapraszam do obejrzenia filmiku, który u mnie leci non stop w tle, bardziej do posłuchania niż oglądania, choć ciekawe rzeczy tam się dzieją również.

buty: Graceland, 69zł | sukienka: SH, 1zł | bluzka: Reserved (stara jak świat) | kolczyki: zrobiłam z modeliny i guzików

Piecze, piecze, piecze! Aua...

Ps. Jakoś nie znudziły mi się jeszcze kokardki :-)

Ps2. Do historii przeszła moja ukochana koszula, która w magiczny sposób jak byliśmy na plaży została podarta w dwóch miejscach. Nie mam zielonego pojęcia co z nią się stało. 

środa, 16 lipca 2008

Trzy skrajnie różne kreacje, wszystkie jednak łączy pewna cecha (którą sama sobie stworzyłam). Nie będę o niej mówić, niech każdy kojarzy na swój sposób lub po prostu popodziwia. Dwa pierwsze stroje pochodzą z tegorocznej jesiennej kolekcji, Chanelka z 2006r.

Jestem oczarowana. Za sprawą całej kolekcji Anny Sui doszłam do wniosku, że moim must have na jesień będą jakieś zjawiskowe kozaki.

[czas wreszcie stworzyć ta wirtualną listę zakupów]

dop. WRESZCIE udało mi się zmienić czcionkę i head'a na blogu. Południe z CSS sie opłaciło, chociaż nadal nie mam pojęcia jak całkowicie wycentrować nagłówek i (przy poszerzaniu go) pozbyć sie przeklętej cieńkiej rameczki, wrrr.

dop. godzinę później - ALLELUJA! Dumna z siebie jestem :-)

poniedziałek, 14 lipca 2008

Jak już pisałam wcześniej - dorwałam upragnione Oxfordy i to w dodatku w miejscu, które po raz drugi nieoczekiwanie poratowało mnie w poszukiwaniach. Deichman. Za pierwszym razem szukałam najprostszych czarnych butów na obcasie z zaokrąglonym czubkiem, które pasowałyby mi do wszystkiego. Przeszłam niejedną galerię, aż w końcu znalazłam idealne właśnie tam (chodzi o tą parę). Oczywiście materiał zostawia wiele do rzeczenia, prawdopodobnie niedługo będę musiała się z nimi pożegnać, bo coraz gorzej się prezentują. Poza tym robią stopom sieczkę podczas upałów, no ale... dobrze służyły ;-)

Dzisiajszy zestaw inspirowany tym razem latami 60., gdzie po raz pierwszy chyba był boom na mini skirts. O sukience przypomniałam sobie podczas wczorajszych porządków i mimo, że przez długi czas unikałam groszków jak ognia, pozwoliłam sobie na chwilę do nich wrócić.

shoes: Graceland/Deichman, 69zł | mini skirt: SH | bag: SH | glasses: New Yorker, 30zł | belt: H&M

Dodam, że są MEGA wygodne :)

niedziela, 13 lipca 2008

Nawet nie wiecie jak się cieszę! Wreszcie moje ubrania będą w jednym miejscu, a nie porozrzucane po całym pokoju. Segregując, przebierając i układając zauważyłam, że o części rzeczy zapomniałam, bo były na dnie szuflady lub wciśnięte gdzieś w kąt. Tak patrzę na ten mój mały zbiór i uśmiecham się w duchu. Pamiętam jak w lutym tego roku przyjechałam do Krakowa mając tylko jedną torbę, w którą zapakowałam wszystko. To w tym mieście zaczęłam nowe życie, zainteresowałam się modą, zaczęłam kombinować ze stylizacjami, to tu narodziłam się ponownie. Polecam Kraków, bardzo. I pewnie, gdyby nie uzależnienie od gór, które niedawno dało o sobie wyraźnie znać, mogłabym mieszkać tu już zawsze. No ale... serce wybiera pierwsze. Mały przytulny domek przy lesie z ogrodem, psami i kotem.. ach marzenie.

Jako, że mam najwspanialszego współlokatora pod słońcem, Pat pojechał ze mną do Ikei, gdzie znalazłam upragnioną i wcale nie tak droga szafę. Podobierałam do niej kilka pierdółek (w planach jeszcze jakaś ładna zasłona która sprawi, że zawartość mojej szafy nie będzie znana wszystkim, którzy do pokoju wejdą).

Krótka fotorelacja o tym jak aife szafiarka wreszcie szafę nabyła:

Szafa: Ikea, 130zł + szuflady 29zł i wisząca półka: 39zł

Miało być jeszcze zdjęcie jak świętuję nowy nabytek (ponieważ Pat testował nowe kieliszki do wina). Po zrobieniu kilku ujęć stwierdziłam jednak, że wypiłam o jeden kieliszek za dużo i oczy za bardzo się świecą ;-)

No to koniec wymówek na wieczny bałagan w pokoju...

dop. A najbardziej to marzy mi się taka garderoba jaką Carrie dostała od Big'a w SATC, o! Tylko aż tylu ciuchów nie mam, ale... dajce mi trochę czasu ;-)

Dzisiaj będzie nietypowo, bo ok. 40m ponad chodnikami. I to Wrocławia. Ostatni zjazd, ostatni egzamin. Zaliczony na pięć, a jak! Ogólnie z tą katedrą wiąże się dłuższa historia, ale żeby się nie powatrzać zapraszam na mojego wordpressa.
Wracając jednak do tematyki tego bloga - chwalę sie nową sukienką. Akurat może tutaj nie wyszła najkorzystniej, ale jestem nią oczarowana. Kupiłam ją w celu poprawienia sobie wyjątkowo podłego humoru, który się mnie trzymał i... pomogło :-) Co więcej - kupiłam upragnione oxfordy! Oczywiście chwalić się nimi będę, póki co kombnuję z czym je zmontować. Dodam jeszcze, że znów poratował mnie w kwestii 'szukam konkretnych butów' najbardziej nieoczekiwany sklep. Więcej wkrótce.

dress: Promod 129zł 59zł | glasses: Top Secret: 19zł (better view here) | shoes: Bershka, 149zł (same as here)| bag: SH, 10zł (see it here)

Dzisiaj dużo wstawek nawiasowych, ponieważ zdjęcia były bardziej pamiątkowe niż robione z myślą o wirtualnej szafie.

Jako, że znów zapanowała we mnie harmonia, uśmiecham się do Was i życzę tego samego :-)

piątek, 11 lipca 2008

I bardzo się z tego cieszę! Przeglądając Style.com trafiłam na informację, że lata 40. powróciły na wybiegi. Bardzo, ale to bardzo jest mi to na rękę, bo kroje z tego okresu są piękne i kobiece. Nie wiem na jak długo odeszłam od strojów skejciary(choć dziś akurat siedzę w szerokich portkach - dzień paszteta), ale spodobały mi sie spódnice do kolan w połączeniu wysokim obcasem i stonowaną górą. Prawdopodobnie nie jeden taki zestaw się tu pokaże.

Słowa, słowami - a tu mała inspiracja zaczerpnięta od projektantów:

foto: style.com

O dziwo nawet mi nie przeszkadzają kabaretki w pierwszym zestawie - baa nawet mi się podobają! Dotychczas miałam dość duży uraz do nich i źle mi się kojarzyły, no ale wiadomo... kwestia z czym się je łączy i kto je nosi. Ach cudne te zestawy, cudne!

Tylko futro jak dla mnie odpada, obojętnie czy ekologincze, czy nie.

Dop. Nie wytrzymałam: Idę dziś połazić po sklepach, żeby skompletować coś jak ten środkowy, jak zdobędę coś ciekawego, to na pewno się pochwalę :-) Btw. Mam jutro ostatni egzamin - jak obleję, to przynajmniej w szałowej kiecce, o!

środa, 09 lipca 2008

Nie tylko swoje. Pomóż realizować dziecęce marzenia, czasem to takie proste... Odezwała się do mnie Weronika z prośba o pomoc dla Sabinki, jej marzeniem było zostać księżniczką. Inne szafiarki już ruszyły z pomocą:

Anio wraz z mamą stworzyły sukienkę dla księżniczki.

Mirabeel zrobiła szkatułkę na skarby.

Ja dostałam maila dosłownie z 2h temu i zaczęłam gorączkowo główkować co mogłabym dać od siebie. Przypomniałam sobie o zestawie biżuterii jaką zrobiłam własnoręcznie z modeliny jakiś czas temu. Część miała zostać podarowana mojej siostrzyczce jak podrośnie, jednak myślę, że Sara nie miałaby nic przeciwko, żeby otrzymała ten skromny podarunek Sabinka.

To drobiazg, ale mam nadzieję, że choć troszkę przybliży Sabinkę do realizacji swojego marzenia. Z tego co się dowiedziałam, dziewczynka jest teraz w złym stanie zdrowotnym i musimy poczekać z przekazaniem prezentów. Czekamy więc na szybkie polepszenie i gromadzimy kolejne fragmenty marzenia. Piszę o tym tutaj, by zachęcić innych do spełniania marzeń. Tak niewiele czasem potrzeba, by wywołać uśmiech.

wtorek, 08 lipca 2008

Dzisiejszy zestaw sponsoruje walka z dniem paszteta. Wczoraj chodziłam z czapką na głowię marząc by byc niewidzialną, dziś wyszłam światu na przeciw. Czuję się lepiej, kiecka podwiewajka jest kupiona już kilka lat temu w Łodzi - dopiero dziś ujrzała światło dzienne. Jestem za to pewna, że nie będzie to jej pierwszy i ostatni raz. Bardzo mi się podoba jak reaguje na wiatr, ładnie powiewa, podwiewa... wszystko w granicach bardzo zdowych, o publiczne prezentowanie swoich gaci bać sie nie muszę :-)

Tak, dziś jest lepszy dzień. [pstryk palcami i hasło w głowie: Tamtego nie było!]

[tylko sny jakieś dziwne]

buty: Deichman/Graceland, 79zł | spódnica: SH, 1zł | bluzka: SH | okulary: Top Secret, 19zł

Foto oczywiście Sis ustrzeliła, gdy uciekłyśmy z biura powietrza zaczerpnąć.

Ps. Zapomniałam dodać, że zauważyłam większą ilość dziadków oglądających się za mną na ulicy, może przypominam im lata młodości ;-)? W sumie jak słusznie zauważyła Cityelegance, styl kojarzący się nieco z latami 50.

niedziela, 06 lipca 2008

W wyniku siostrzanej soboty powstał mały update na www. Także wszyskich zainteresowanych zapraszam serdecznie na moją stronę www.anitasuchocka.com. Jak minął dzień(łacznie z wrażeniami z SATC) można poczytać [tutaj].

Na zdjęciu oczywiście moja kochana Sis, więcej zdjęć (w tym moich) można obejrzeć na blogu Villka.

Ja za to zostałam ustrzelona w mojej, ulubionej ostatnio, koszuli z H&M. 39zł, a jaka wygoda! 

Tęsknie, tęsknimy obie, za naturą, dzikimi zwierzętami, lasami, łąkami i gwieździstym niebem.

Wróć i mnie porwij.

 
1 , 2