WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



poniedziałek, 29 czerwca 2009

Nie wiem, który to już raz pakuję manatki, wiem jednak, że i ten raz jest potrzebny. Miast na mojej wędrowniczej liście było już kilka, czas w końcu na Wrocław. Pożegnałyśmy dziś z Villkiem Kraków. robiąc sobie kilkukilometrowy spacer, który dał nam popalić nie mniej niż samo słońce.

Kupiłam w końcu torbę. Sama w to nie mogę do końca uwierzyć, ale odnalazłam odpowiadający mi model. Baa na przecenie ;-)

I gdy tak myślę o swoich podróżach i przeprowadzkach, to do głowy mi wpada wspomnienie książki 'Chocolate'...

spódnica w roli sukienki: SH | pasek: SH | buty: Top Secret | torba: Stradivarius

'But still the clever north wind was not satisfied. It spoke to Vianne of towns yet to be visited, friends in need yet to be discovered, battles yet to be fought...'

sobota, 27 czerwca 2009

Dlaczego akurat AC/DC nie będę tłumaczyć, bo pisałam już o tym wcześniej. Ta koszulka była prezentem dla taty, niestety nie trafiona do końca z rozmiarem została przeze mnie na chwilę przygarnięta. Pod względem wygody, ciężko znaleźć dla t-shirtów konkurencję, a już na pewno nie podważam ich uniwersalności.

A propos taty, to polecam jeszcze jego stronę modele RC.

Przy okazji przedstawiam swoją alternatywę dla słynnego hamowego naszyjnika, który pewnie miałabym i ja, gdyby pojawił się w zasięgu moich łapek.

trampki: Converse | legginsy: Stradivarius | szorty: vintage z szafy Mamy | t-shirt: AC/DC Taty | naszyjnik: Monnari | koszula: SH

PS Te legginsy to najwygodniejsza rzecz w mojej szafie, ever!

środa, 24 czerwca 2009

Zainspirowana trendowymi postami o kolekcjach, postanowiłam rozejrzeć się nieco dokładniej za zapowiedziami tego, co pojawi się w sieci sklepów H&M w najbliższym czasie. Poza rozpowszechnioną już informacją, że Jimmy Choo zaprojektuje dla nich małe co nieco, wściubilam swój nos w materiały prasowe i tam ukazały się mym oczom niektóre naprawdę ciekawe popropozycje. Zrobiłam małe zestawienie wybranych ciuchów/dodatków/butów, które wydały mi się interesujące, żeby takie leniwce jak ja, co się im tyłka do sklepu ruszyć nie chce, mogły zobaczyć co w sklepach piszczy lub na co warto będzie pooszczędzać ;)

Zapowiedzi H&M na najbliższe miesiące:

Nie odnosicie wrażenia, że Szafiarki naprawdę przodują w trendach? Przykładem są np. ćwieki w ramonesce czy body lub szortach(tu akurat nie ma), jak dla mnie szafiarkowe DIY (Do It Yourself) jak w morde strzelił ;-)

PS Dorwałam dla Was ceny większości rzeczy, resztę uzupełnię za jakiś czas jak dostanę o nich więcej informacji.

wtorek, 23 czerwca 2009

Zauroczyłam się dodatkiem w postaci kwiata we włosach, w sumie już od dłuższego czasu rozglądałam się za odpowiednim, a po tym jak pewnego dnia pożyczyłam od Asi na chwilę jednego - byłam pewna, że ja też chcę! Szukanie jednak spełzło na niczym i byłabym pewnie nadal bez upragnionego dodatku, gdyby nie Sis... tuż przed moim wyjazdem w rodzinne strony kazała mi zanurkować dłonią w reklamowce. Wyłowiłam z niej kwiat w kolorze czarnym. Nie jest wcale smutny, jest uniwersalny. Jest świetny. O nim jednak innym razem, a póki co kilka obrazków o tym jak pewnego dnia, w pewnym ogrodzie, wariatka po raz pierwszy wpięła w swe włosy kwiatka...

spodnie: Bershka | bluzka: H&M | trampki: Stradivarius | kwiat (pożyczony od Styledigger): H&M

Po tym jak pożyczyłam powyższe trampki od Sis, zrozumiałam, że nie mam wygodnych butów, czas to zmienić.

foto: Villk

piątek, 19 czerwca 2009

Jeśli byliście kiedykolwiek świadkami parady ulicznej, w której brała udział orkiestra, to jest duża szansa, że widzieliście i tamburmajorki. Są to dziewczyny, które maszerują przed orkiestrą, nadający buławą tempo, sygnalizując np. kiedy orkiestra ma zacząć grać. Trzeba przyznać, że to dość odpowiedzialna fucha, ale dlaczego ja o tym w ogóle piszę?

Wyobraźcie sobie mamę, która szyje dla swojej córki specjalne ubranie, bo wie, że czeka ją wielki występ. Po raz pierwszy będzie kierowała orkiestrą maszerując pomiedzy tłumami. Może to po prostu zwykły mudurek, ale przecież nie musi taki być, taki już urok rzeczy z drugiej ręki, że można do nich dopowiedzieć sobie historię. Szczególnie do tych, które ewidentnie należą do kategorii handmade.

Marynarka ta miała już swoją premierę, jednak dopiero niedawno odkryłam ją na nowo i - jak dla mnie - w jeszcze lepszej wersji. To jeden z tych zestawów, w którym mogę skakać i hasać, nawet jeśli na dworze plucha. Tego dnia jednak miałyśmy piękne słońce...

mundurek: handmade /SH | sukienka: Stradivarius | buty: Bronx

... a w tle za nią było rytmiczne param-pam-pam.

foto: Sis

wtorek, 16 czerwca 2009

Po wielomiesięcznej próbie wyrwania Mamy do Wrocławia, w końcu się udało. Baa, nawet towarzyszył nam Tato, który wykazał się anielską zakupową cierpliwością. Celem wyprawy było Factory, czyli strefa outletów. Chodząc od sklepu do sklepu nie mogłam dla siebie nic znaleźć, całkowicie zawiodłam się na Mango i na sam koniec pełna zrezygnowania weszłam do sklepu, który normalnie omijam szerokim łukiem.

Oplacało się jednak, bo nie tylko kupiłam dwa luźne t-shirty, które były na liście moich must have, a w dodatku upolowałam parę świetnych spodni w kratę. Wiem, że szał na nie był mniej więcej jesienią zeszłego roku, gdy pojawiły się w Zarze, no ale cóż... jakoś nigdy nie byłam na bieżąco z trendami ;-)

buty: Street | spodnie: House | t-shirt: House

Mama pytała się ze trzy razy, czy na pewno je chcę, bo wyglądają jak piżama. Po powrocie do Jeleniej, praktycznie od razu poleciałam na spotkanie z Kudłaczem, przez co ominął mnie standardowy pozakupowy pokaz mody w nowych nabytkach. Po ok. 15min od mojego wyjścia dostaję telefon od Mamy:

- Ile za nie chcesz? Są zajebiste!

Piżama, taak? ;-)

Drugi t-shirt jest wyjątkowo niefotogeniczny, ale za to przewygodny i idealny do wspinania, co zdążyłam już przetestować na jednej z wypraw.

sobota, 13 czerwca 2009

Gdy ściągnęłam ją z wieszaka, przelewała się w moich dłoniach w jakiś magiczny sposób. Mamiła wzorami, łaskotała delitaknym materiałem. Oczarowała do tego stopnia, że wzięłam ją ze sobą do domu bez przymierzania. Byłam pewna, że się nie zawiodę i tak też się stało...

Pierwsze słowa Villczycy na mój widok brzmiały: "Wyglądasz jak czarownica." Po usłyszniu tak pięknego komplementu, zaczęłam biegać i hasać po okolicznej mini łące, choć tym razem bez uśmiechu. Mimo zadowolenia i radości z nowego nabytku, czułam się w pewien sposób zaklęta. Czułam się wspaniale.

sukienka: J&L Paris

I mój ulubiony orzechowy makijaż w wykonaniu Sis.

środa, 10 czerwca 2009

Słonce w końcu wróciło do Krakowa oblewając go żarem i niestety zabierając również lekkość powietrza. Po zaledwie dwóch godzinach spaceru, razem z Sis czułyśmy, że nasze bateryjki są wyczerpane. W domu jednak czekał na nas kalafiorowy obiad i stęsknione (taaa, akurat) koty, więc trzeba było jakoś się do niego doczłapać. Zanim jednak do domu wróciłyśmy, po krakowskich uliczkach nieco harcowałyśmy...

Potwierdzonym faktem jest, że najlepsze łupy lumpeksowe, to efekt przypadkowego zajścia do lumpeksu lub poszukiwań całkiem innej rzeczy. Tak było i tym razem. Villk potrzebował na szybko jakiś 'podomowych' spodni, a ja potrzebowałam się przejść. Był dzień wystawki butów, wszystkie prawie wycenione + jeden kosz z odrzutkami na wagę. Jako, że stał on tuż obok przymierzalni, leniwe zaczęłam przerzucać obuwie. Wnet w me ręce wpadł bucik biały, niebywałe, doskonały! Luby mój rzekłby na to: Pantofelek w sam raz na nią!

Buty do chodzienia, buty do tańczenia...

buty: Next /SH, 5zł | spódnica: H&M | sweterek: sOliwer/SH | top: Next /SH

Buty do latania.

niedziela, 07 czerwca 2009

Wiele z nas twierdzi, że metka nie ma znaczenia. Dla mnie nie ma różnicy, czy ciuch jest z sieciówki czy z lumpeksu, ale na pewno ma znaczenie jak trafia się światowa marka za grosze. Satysfakcja rośnie. Nie dałabym za nią z pewnością ponad 100$, ale upolowanie Moshino za 2zł można zaliczyć do lumpeksowych perełek.

Podobnie było z jeansową kataną od Ralpha Laurena, tyle że w tym przypadku poszalałam i zapłaciłam za nią "aż" 30zł.

buty: Converse | t-shirt: Moschino /SH | kurtka: Ralph Lauren /SH | kolczyki: handmade

piątek, 05 czerwca 2009

Gdy pastereczka trafiła w moje ręce skakałam z radości i chwaliłam się, że kupiłam sukienkę, w której można naprawdę uciec od codzienności.To jeden z tych ciuchów, którego nie trzeba nosić, wystarczy spojrzeć na nią w szafie i od razu pojawia się uśmiech. Wisiała w szafie prawie rok i dziś debiutuje na urodzinach bloga.

Pamiętam moje śmieszne początki w szafiarkowym gronie. Na informację, że dostałam się na na nasze forum, spadłam niemal z krzesła w przypływie radości i zaskoczenia. Wydawało mi się, że dziewczyny tworzą jakąś ściśle zamkniętą grupę, do której dostanie się graniczy z cudem. Zapewniam, że ani tak nie było, ani nie jest teraz. Okazało się również, że wówczas najbardziej znane mi postacie z tego kręgu, czyli Harel i Ryfka, wcale nie są niedostępnymi i wyniosłymi szafiarskimi sławami, a wręcz o wiele bliżej im do ciotek dobra rada, które sprawiły, że poczułam się częścią czegoś wyjątkowego.

Wasze zdrowie!

foto: Sis

 
1 , 2