WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



wtorek, 23 grudnia 2008

... with snowboard on his back.

Dziś w domu jestem sama i dopadły mnie wielkie porządki. Jednym z największych atutów mojego domu jest możliwość posłuchania muzyki i głośno i w najlepszej jakości (zalety bycia córką DJ'a). Zaczęło się od ostatniej fascynacji Audioslave, szybko przeszło na Comę, aż w końcu do miszmaszu gdzie padły pierwsze dźwięki Lord of the boards. Zrozumiałam, że rozpoczęcie sezonu tuż tuż, poleciałam po spodnie, odkurzyłam pudło z butami i... Przez poł godziny skakałam jak wariatka po salonie i wydzierałam się w niebogłosy.

wsio: Burton, t-shirt: Top Secret

Jak zakładam te ciuchy staję się istnym oszołomem. Dostaję szalonej głupawki i uderza mnie fala radości, a gdy zapinam się w swoją deskę stojąc na szczycie... łojej. Także jak ktoś zobaczy zielono-brązową plamę na stoku lub w snowparku, z której wydobywają się dzikie okrzyki radości lub słowa piosenek Guano Apes, Comy lub Offspringa - to będę ja.

I got the snowboard under my feet

I can fly so high I can fall so deep

But who do I see comin' up the track

A little green man with his snowboard on his back

Ps. Przy okazji pochwalę się, że posiadam najpiękniejsze spodnie snowboardowe jakie w życiu widziałam i tu wielkie podziękowania dla Poli Ligockiej, dzięki której je mam.

A jakby się chciał ktoś ponakręcać tak jak ja to zapraszam do obejrzenia i dostania amby.

Dop.

Żeby nie było, że sobie tak piszę tylko...

[więcej tu]

sobota, 20 grudnia 2008

O 5 rano przywitał mnie w domu komitet powitalny w postaci zaspanej mamuśki i rozczochranej Sary. Mimo moich starań, żeby się zakraść niezauważoną obudziłam familię i z sypialni rodziców po chwili zaczął dobiegać głos maleństwa 'Do Anitki, do Anitki!'. W ten oto sposób dotarłam do domu i zaczęłam swoje 2 tygodniowe zimowe wakacje. Jest mi tak dobrze, że aż nie potrafię tego opisać.

Dzisiaj do tego z mamą zahaczyłyśmy o Top Secret, gdzie kupiła mi parę pięknych botków i czadowe okulary, ale o nich innym razem.

buty: Top Secret, 179zł 89zł, spódnica: H&M, bluzka: Topshop

Ps. Topshopowa bluzka to znalezisko mamuśki w miejscowym lumpeksie.

wtorek, 16 grudnia 2008

Kilka godzin, kilkanaście ukłuć, dużo radości, mnóstwo odprężenia. Tak w skrócie mogę nazwać mój mini proces twórczy. Dotychczas moje doświadczenia z igłą i nitką ograniczyły się do jednorazowego wybryku przy skracaniu spódnicy i to by było na tyle. Wychodzę jednak z założenia, że dla chcącego nic trudnego, dlatego też pomaszerowałam do pasmanterii, kupiłam swój własny mini zestaw igieł, dwie nitki, w lumpeksie kilka poszewek i wzięłam się do roboty.

A wszystko to dla mojej małej wielkiej radości, którą najczulej noszę w sercu i już nie mogę się doczekąć, kiedy się z nią znów zobaczę.

Pewnie wyląduje w kącie z innymi zabawkami, ale może po latach uśmiechnie się do niej i pomyśli: 'Chociaż chęci miała dobre' ;-)

[making of]

piątek, 12 grudnia 2008

Ta spódnica chodziła mi po głowie już od pewnego czasu do tego stopnia, że w końcu musiałam ją mieć. Ma długość idealną, jest pięknie rozłożysta no i ten wzór. Bardzo się polubiła z moim ostatnim nabytkiem z lumpeksu, w którym pojawiłam się po kilkumiesięcznej przerwie. Ta nieprofesjonalna plecionka grzywkowa to moje niespełnione marzenie o posiadaniu całego warkocza, ale spokojnie... i do tego dojdę :-)

buty: Bronx | spódnica: H&M, 79zł | bluzka: SH, 10zł

O dziwo, naprawdę nie było mi zimno. Jakaś taka mało zimowa zima nam się zrobiła. Dawać śnieg!

wtorek, 09 grudnia 2008

Z przyjemnością informuję, że pojawiła się na horyzoncie nowa wspaniała szafa-i-nie-tylko, otóż Villczyca założyła bloxa. Ania a'la Aniazielonowzgórzanka z pewnością uzależni swoim słowem i wdziękiem osobistym, czego dowód znajduje się poniżej :-)

Mikołaj w tym roku przemknął niezauważenie - bez prezentów pod poduszką, bez rodziny za ścianą, nawet bez śniegu. Wszystko to jednak nie sprawiło, że 6 grudnia był zły, baa... był cudowny. Z dnia na dzień przekonuję się o tym, że każdy dzień, nawet poniedziałek, może być... lepszy. Wystarczy, że ma się odpowiednią osobę u boku, do której zawsze można się przytulić lub po prostu posmyrać stopą grając w klocki na komórce.

Duch Świąt w tym roku nie jest moim prześladowcą. Nie cisną mi się na język brzydkie słowa, gdy pomyślę o przedświątecznej bieganinie, porządkach, awanturach w kuchni i przymusie ubierania choinki. Teraz, po raz pierwszy od dawna, nie mogę się tego doczekać.

I tylko kłótnie kuchenne zamienię na przytulenie i ciche 'Kocham Cię Mamo' szepnięte na ucho.

poniedziałek, 08 grudnia 2008

Zdziwiłam się nieco szperając po stronie P&B, gdy zobaczyłam ich najnowszą kolekcję. Po pierwsze - nie wiedziałam, że są specjalne edycje na święta (karnawałowe to jeszcze rozumiem), po drugie - no cholibka - jest świetna! I lateks, i frędzle - baa sukienka frędzlowa, do tego dwurzędówki, cekinowe i futrzaste bolerka, tiulowe kiecki... Trzymajcie mnie z dala od tego sklepu!

Wiem, że parę osób ma wielką chętkę na frędzlową sukienkę. Teraz już wiecie gdzie szukać ;-)

Swoją drogą świątecznego ducha to ja raczej w tych ciuchach nie widzę, bardziej to po prostu poszerzenie kolekcji jesienno-zimowej. Może to banalne, ale przy wigilijnym stole wolałabym zasiąść w bardziej radosnych tonacjach. Albo chociaż z czerwonym nosem renifera! 

Tak coś w kościach czuję, że w tym roku Święta będą lepsze niż kiedykolwiek... Sylwester również. 

czwartek, 04 grudnia 2008

Zbierałam się już dość długo z napisaniem tej notki. Pomysł narodził się tuż po naszym Szafiarskim spotkaniu, podczas którego plotkowałyśmy o powrocie Martensów. Czy tak będzie? W naszym 'Zakonie' na pewno. Dajcie nam tylko trochę czasu... Na uzbieranie funduszy, oczywiście ;-)

Wyszperałam trochę adekwatnych zdjęć w internecie. Dla inspiracji, dla zachęty, dla zobrazowania naszego pożądania.

I need a doctor! Dr. Martens... w kwiatki.

poniedziałek, 01 grudnia 2008

Nie wiem, która miała je pierwsze. Według moich obserwacji, była to Asia. Faktycznie wygodne bardzo. Z wykonania zadowolona jestem również, ale o dziwo największym pozytywnym zaskoczeniem był karton, w którym buty mi wysłano. Po prostu rewelacja :-) Co jeszcze jest ciekawe, to fakt, że zrobiłam swoją pierwszą w życiu przeróbkę ciuchową. Może ktoś pamięta tę śmieszną stylizację? Założyłam wtedy tamtą spódnicę pierwszy i ostatni raz, bo długość taka ni w pięć ni w dziewięć. Dziś powróciła w nowym wcieleniu.

Żeby nie było szaro-buro-pokojowo, zrobiłam na szybko małą przeróbkę. W tle Szkocja uchwycona przez Villka.

Przedstawiam moją Suri, która nie przepada wielce za pozowaniem, o czym świadczy mało błogi wyraz jej pyszczka. Za tortury fleshowe została nagrodzona jednak kocim przysmakiem, więc nie gniewała się na mnie za długo :-)

I jeszcze surowa i brutalna prawda z kablami i włochatą skarpetą w tle.

buty: Bronx, 220zł | spódnica: SH | sweterek: SH| podkolanówki: H&M, 29zł za dwie pary