WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



piątek, 26 lutego 2010

Jestem słabym mówcą. Słowa kiepsko się łączą, gdy przychodzi do werbalnych konfrontacji. Podobno lepiej piszę, ostatnio jednak i z tym nie jest za dobrze, nie wtedy gdy trzeba. Wzięłam więc pędzel i narysowałam. Swoją-cudzą twarz, z moimi myślami i spojrzeniem. Za chwilę zaleję duszę kubłem lodowatej wody i wycisnę z niej uśmiech. Póki co chowam się pod jokerową maską.

foto: Sis

joker tee: samoróba - Sztaluga | kurtka/jacket: Top Secret | spodnie/pants: Bershka | buty/shoes: Butyk | bransoletka z pierścionkiem/bracelate with ring: skrzynia skarbów

czwartek, 18 lutego 2010

Nie potrafię powiedzieć jak długo czekałam na tak piękny, ciepły, słoneczny dzień. To jak wpuścić wygłodniałą lwicę do sklepu mięsnego. W głowie nadal mam rozbrajający wokal Planta, tak tym razem skupiam się na nim, bo jak on do mnie krzyczy Baaaaby w kawałku Baby, I'm gonna leave you, to przysięgam, że uginają się pode mną kolana. Przez ułamek chwili nie poczułam nawet chłodu, od środka wręcz pali, a skóra na słońcu robi za przycielesny termofor.

Druga para butykowych botków, tym razem zdecydowanie pod moją szafę. Z podobnym dylematem 'które wybrać' zmierzyła się Ryfka i gdy podesłała mi linka do tych cudeniek, no cóż, musiały być i moje :)

foto: Sis

buty/shoes: Butyk | legginsy: Stradivarius | kamizelka/vest: Wit&Wisdom/Tk maxx| tunika/shirt: Cubus | okulary/glasses: Reserved | kapeusz/hat: SH

wtorek, 16 lutego 2010

Przykro mi, ale nie potrafię się ogarnąć. Tzn. wcale mi nie jest przykro. Jestem oczołomiona dźwiękami, buzuję czekając na eksplozję i wiem, że wywoła ona trzęsienie ziemi. Chciałabym puścić Wam kolejny dobry kawałek muzyki, ostatnio słucham jej mnóstwo, ale póki co nadal jestem zaplątana we Whole lotta love z poprzedniej notki. Mój potłuczony poranek zamienił się w szaleńczą lekkość. Tak właśnie się dzieje, gdy słucha się jej przy robieniu zdjęć na bloga...

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, umieram z niecierpliowości czekając na kolejne koncertowe pobudzenie. Powiedzcie mi, jak można żyć bez muzyki? To tak jakby ktoś nam wyłączył turbodopalacz do emocji. To już uzależnienie.

foto: Villk

buty/boots: Bronx | spodnie/pants: Stradivarius | top: H&M | pasek/belt: SH | pierścionek/ring: Orsay

poniedziałek, 15 lutego 2010

Co byście zrobiły, tak mówię do Pań, gdyby stanął przed Wami na scenie Jimmy Page z tym swoim uśmieszkiem i zagrał te riffy co zmiatają z powierzchni ziemi chociażby we Whole lotta love. No wrzask, pisk i nadpobudliwość ruchowa to chyba sprawa oczywista, chociaż drugą opcją jest jeszcze zamurowanie i wgapianie się baranim wzrokiem w tą zadziorną twarz, która przemyka ze skupienia po ekstazę. Ożesz w mordę, ja tam wiem, czemu u nich staniki na scenę latały! Bo jak oni tak o miłości, to ja wiem jedno: Yes Mister, I need this kind of Love, love, low-ow-ow-ow-ove.

W ramach współpracy z Butykiem, zamówiłam sobie dwie pary trzewików, które wyhamowały moje obcasowe zapędy. Poniższą wybrała Villczyca, zamierzam ją jednak niejednokrotnie podbierać, bo są niczym wspomnienie moich ukochanych, które zakończyły swój żywot jeszcze za czasów Krakowa.

foto: Sis

buty/shoes: Butyk | legginsy: Tk maxx | bluzka/shirt: New Look | wisior lusterko/necklace: H&M | pierścionek/ring: New Look | torebka/bag: New Look

Wanna whole lotta love!

środa, 10 lutego 2010

Wybierałam między dwoma inspiracjami muzycznymi. Chciałam pisać o tej mocniejszej, ale w połączeniu ze zdjęciami wyglądało by to wręcz śmiesznie. Skupię się więc na spokojnych i prostych melodiach, które pięknie komponuje Bon Iver. Łagodzi obyczaje, wcale nie nudzi i na pewno odrealnia i... upraszcza. Życie, myślenie, potrzeby. Terapia dźwiękami na zmęczone myśli, nadszarpnięte nerwy. I tylko kawałka letniej łąki brakuje, by w chmurach doszukiwać się najdziwniejszych stworów.

koszula/shirt: New Look | spodnie/pants: Bershka | pasek/belt: SH | bluzka/blouse: Promod | buty/boots: Bronx

W podobnym klimacie muzycznym jest również Immanu El, który dzisiaj wystąpi w Bezsenności wrocławskiej. Oczywiście mnie tam nie zabraknie. O ile uda się kupić bilet :)

niedziela, 07 lutego 2010

Jestem w trakcie zdobywania wszystkich płyt PJ Harvey. Kobieta ogień z demonicznym głosem, który przeszywa moje ciało wywołując podniecający dreszcz. Lubię niegrzeczne rockowe dziewczyny, zawsze chciałam być jedną z nich. Skóry, wolność, flanelowe koszule, luźne jeansy, trampki, rozciągnięte t-shirty, niekoniecznie drugs, ale na pewno rock&roll. Mam wszystko, przede wszystkim wolność i szaloną, najwspanialszą miłość, która pozwala na dzikość serca. Nie dajcie sobie podcinać skrzydeł, nikomu.

foto: Sis

buty/boots: Bronx | spódnica/skirt: Vintage z szafy mamy | nerka/bag: studio2deko | koszula/shirt: SH | top: H&M | pierścionek/ring: Orsay | naszyjnik/necklace: Camieu

poniedziałek, 01 lutego 2010

Po przeczytaniu opisu filmu Whip It, wrzuciłam go na sam koniec kolejki 'do obejrzenia', bo historia dziewczynki z dobrego domu, która staje się 'brutalną wrotkarką' nie brzmiała zachęcająco. Rozczarowałam się jednak mile, ponieważ film wcale taki zły nie był. Uświadomił mi w dodatku jak bardzo tęsknię za ciuchowym minimalizmem w postaci luźnego t-shirtu z podwiniętymi rękawkami i czarnymi rurkami. Przy okazji miło było zobaczyć Juliette Lewis, która może wybitną aktorką nie jest, ale ma coś w sobie przyciągającego. Czy to rola w Urodzonych Mordercach, a może po prostu jej dzikość. Nie tylko w filmach, również na scenie. Miałam przyjemność zobaczyć ją jako Juliette Lewis and the Licks, gdy występowała w Krakowie i co tu dużo mówić - dała czadu.

foto: Sis

t-shirt: made by me | pasek/belt: SH | jacket: SH | pierścionek/ring: Orsay

Zbierałyśmy się z Villkiem już od pewnego czasu i w końcu zebrałyśmy się i wystawilyśmy kilka koszulek na sprzedaż. Są pośród nich również męskie, np. moja ulubiona królicza...

Więcej na Sztaludze.