WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.





bloglovin



sobota, 28 lutego 2009

Zima nie sprzyja kombinacjom stylistycznym, co objawia się u mnie często syndromem dziewczyny z sąsiedztwa, tj. łażenia w jeansach, t-shircie i bluzie mojego Kudlacza. Tak mi cieplo, tak mi wygodnie. Czasem jednak nachodzi mnie taka myśl, żeby obudzić z letargu swoją kobiecość. Wtedy sięgam po inne kosmetyki niż krem, który ostatnio służy mi za cały make-up. Już od 9 miesięcy przekonuję się jak milość ukochanego mężczyzny potrafi sprawić, że czuje się hm... kwitnąco.

I właśnie dlatego to zdjęcie dedykuję swojemu Kudłaczowi.

piątek, 27 lutego 2009

Czasami lubię się rozmarzyć o rzeczach od światowych projektantów. Tym razem polazłam na style.com w celu szukania inspiracji na obuwie wiosenne i muszę przyznać, że po przejrzeniu 3/4 projektantów byłam załamana! Jedyne te trzy propozycje wpasowały się jako tako w moje gusta.

Całe szczęście jednak, że się nie poddałam, bo chwilę póżniej znalazłam trzy perełki od Ralpha, które są ucieleśnieniem moich obcasowych marzeń na wiosnę 2009. W brązie oczywiście.

Pytanie tylko - gdzie ja takie znajdę?

poniedziałek, 23 lutego 2009

Połyskującą, niczym łuski czarnej złotej rybki, bluzkę wygrzebałam kilka miesięcy temu. Z jednej strony jest efektownym dodatkiem, z drugiej - za cholere nie wiedziałam z czym ją połączyć, bo ze spódnicami prezentowała się kiepsko. Dopiero niedawno mnie natchnęło i muszę przyznać, że w tym zestawie czułam się wyjątkowo dobrze.

buty: Street | spodnie: Bershka | bluzka/sweter/torebka: SH

Jako czarna rybka mam umięjętność niestety wysłuchania tylko jednego życzenia. Realizacją zajmuje się różowy królik z krainy wiecznej szczęśliwości.

sobota, 21 lutego 2009

A dokładnie to I wish to be a boho chic chick. Z przymrużeniem oka oczywiście ;-)

Gdy Harel wezwała Siostry Szafiarki do wzięcia udziału w jej akcji vintage, no cóż... nie mogłam nie wziąć udziału. Jedna definicja mówi o tym, że rzeczy vintage, to te, które mają powyżej 20lat, ta nasza druga mniej oficjalna, to po prostu rzecz wynalezione w lumpeksie, które dostają 'drugą szansę'. Ostatnie łowy szmateksowe z Sis zaoowocowały m.in. wspaniałą spódnicą, która jest dla mnie ucieleśnieniem jednej z moich największych fascynacji - boho.

buty: Top Secret | spódnica: SH | t-shirt: Stradivarius | kolczyki: Bijou Brigitte

Inspiracje opierające się na pochodzeniu kulturowym lub regionalnym mają w sobie coś, co mnie kręci. Tak samo jest chociażby z russian folk. Boho jest akurat mieszaniną hippie i stylu bohemy. Czuję, że moje wiosenno-letnie stylizacje będą krążyły w tych właśnie okolicach. Powyższy prosty zestaw jest tego przedsmakiem.

Wracając do zimy, to wspominałam w poprzedniej notce o wyprawie na Słowację...

[Tu można zobaczyć, co tam się działo.]

I jeszcze jedna miła kwestia. Chciałam ślicznie podziekować za wyróżnienie mojego bloga poprzez Kreative Blogger'a, a zrobiły to aż cztery osoby: Karolina, Foto Kujawiak, Vintage Girl, Ula oraz Lilu, która wyróżniła mojego wordpressa.

Moje wyróżnienie wędruje do: Uli, Małej Mi, Villka, BetterWithoutMe, Miss Large, Morven i Jagny.

sobota, 14 lutego 2009

Moje pseudoskórzane spodnie są dziuropodatne, zjeżdżają z tyłka bez odpowiedniego zabezpieczenia, a w wyższych temperaturach fundują nogom saunę, ale cholera... fajne są. I tak naprawdę dopiero teraz sobie to uświadamiam. Między innymi dzięki Proenza Schouler, które zainspirowało mnie do zmontowania tego zestawu.

Śniegi nam nie staszne, a już na pewno nie przeszkadzają w robieniu z siebie głupka, co swoją drogą jest dotychczas najlepszą metodą na zdjęcia bloxowe. Przepis jest prosty - zgrywasz wariata, a później sprowokowana śmiechem swojego fotografa...


kozaki: z targu za 5zł | spodnie: Bershka | tuniko-sukienka: Mango | pasek: SH | sweter: SH

Uwaga, uwaga... Przyszedł czas na roztrzygnięcie konkursu walentynkowego. Początkowo bałam się, że może faktycznie jego formuła może być nieco za trudna, a jak się okazało, nie tylko dostałam blisko 40 zgłoszeń, a co więcej większość z nich była naprawdę świetna. Może to i banał, ale szczerze - cholernie ciężko było mi wybrać zwycięską trójcę. Mój wybór był całkowicie subiektywny, może inne zgłoszenia były lepsze, jednak to, jak odpowiedziały poniższe osoby, było mi najbliższe.

Mucha

"Kompleksy są najlepszymi przyjaciółmi kobiety. Zaś najlepszymi przyjaciółkami-piersi. I właśnie one stanowią ulubioną część mojego ciała;) Dzięki nim każda bluzka leży świetnie, dzeki nim nie topie się od razu gdy wpadnę do basenu. Co więcej! Dzięki nim wreszcie zrozumiałam o co chodzi z tą grawitacją i całym przyciąganiem ziemskim;) No i jak każda kochająca zakupy kobieta- często zabieram moje przyjaciółki do świata koronek, kokardek, miseczek, ramiączek, gorsetów, haleczek i koszulek, bo przecież 2 dodatkowe śliczne powody do kupienia sobie czegoś nowego, to chyba wystarczający argument by zostawić w sklepie z bielizną resztę swoich zasobów finansowych?:) Jednak ich największą zaletą jest to, że mam pewność, że wrac z moimi przyjaciółmi będziemy tworzyc zgraną paczkę, nie łączącą się w pary, no bo jak można połączyć kompleksy z piersiami? :)"

Konewka

"Tak, lubię oba profile i moje obie strony. Tę jaśniejszą, tę ciemniejszą też. Gdyby te dwie nie ścigały się, nie biegała jedna wokół drugiej, nie mogłabym się ani śmiać, ani płakać. Mogę powiedzieć, że polubiłam swoją neurotyczną osobowość i natrętne myśli. To oczywiste, że każdy z nas ma dwa bieguny i podróżuje od jednego do drugiego szukając prawdy." [+ foto]

Jagienka

"Nie mam zbyt wielu powodów, aby lubić siebie. Niestety, często moje wypowiedzi mogą sprawiać wrażenie, jakby były słowami zgorzkniałej staruszki, która przegrała całe życie. A przecież życie właściwie dopiero się dla mnie zaczyna. Zastanawiałam się długo nad tym, jaką cząstkę siebie akceptuję. Może zabrzmi to tandetnie i bardzo nadęcie, ale lubię siebie za zdolność do przeżywania rzeczy pięknych. Nieczęsto takie mi się zdarzają, może nie zawsze potrafię je dostrzec, lecz gdy już je zauważę - delektuję się nimi. Piję te momenty drobnymi łyczkami, tak jak pija się gorącą herbatę z porcelanowej filiżanki. I nawet gdybym chciała - nie potrafię zapomnieć. Tydzień temu przydarzyła mi się właśnie taka magiczna chwila. Nie chciałabym jej sprofanować opisując tamtą aurę, ale jednocześnie chcę się tym z kimś podzielić. Tydzień temu spotkałam na ulicy zwykłego człowieka. Tak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Jednak jego życzliwość i uśmiech nie były zwyczajne. Rzekłabym raczej - były anielskie, boskie prawie. Tylko kilka słów wystarczyłobym zaczęła się zastanawiać, czy to ... Nie, to nie miłość. To jakiś nieznany mi dotąd rodzaj uczucia. Coś, co pozwoliło mi uwierzyć w ludzi, dało wewnętrzny spokój i wiele, wiele więcej. Trudno mi opisać wszystkie uczucia, które towarzyszą mi, gdy myślami wracam do tamtego spotkania. Nie zobaczymy się pewnie już więcej. Ale mimo to - jestem szczęśliwa."


Sponsor nagród Kinga skontaktuję się z Wami mailowo. Serdecznie dziękuję wszystkim za zgłoszenia i gratuluję zwyciężczyniom!

Ps. A tak w ogóle to jestem 1840m n.p.m daleko od wszelkiej cywilizacji i bawię się prawie tak jak oni ;-)

środa, 11 lutego 2009

Zacznę od sprawy najważniejszej...

Oczywiście mowa o tej wspaniałej kobiecie. Mogę jej życzyć wiele, ale sama wie najlepiej czego jej potrzeba, ode mnie tylko... Spokojnego realizowania marzeń i dużo radości z codziennych spraw. I domku w górach!

Naprawdę nie da się być niemodnym. Baa! Poszłam do lumpeksu, kupiłam spódnicę i ze swoim totalnym brakiem umiejętności operowania igłą i nitką skróciłam amatorsko ową kieckę i co wychodzi? No wypisz wymaluj Nathan Jenden. Pokazywałam ją już wcześniej, ale przy okazji odgrzebania zapomnianych butów, oto jej kolejne, jeszcze krótsze, wcielenie.

buty: Street | spódnica: SH /handmade | kurtka: Ralph Lauren /SH 

Ps. Uważam to za bardzo dziwne zjawisko, że mimo braku wiosny i niedoboru słońca, moje włosy stały się bardziej rude niż latem. To tak z cyklu niezwykłe przypadki z aifowego archiwum Y.

czwartek, 05 lutego 2009

Walentynki od dawna kojarzyły mi się głownie z... urodzinami taty. Dla mnie - kompletnej sklerotyczki datowej - jedynym sposobem na zapamiętanie chociaż okolic czyichś urodzin jest powiązanie ich z innymi ogólnodostępnymi świętami.

Są takie momenty, gdy człowiek zapomina o kredytach, pracy, zmęczeniu. W  przypadku mojego taty, są to chwile, gdy oddaje się swojej pasji. Pierwszą z nich i w sumie najstarszą, jest modelarstwo. Lubię oglądać kroniki z obozów dziadka, gdzie tato robi pokazy akrobatycznych modeli na  uwięzi lub konstruuje kolejne latające cudo. Tak było ponad 30lat temu, tak jest i dziś. Drugą pasją jest bycie DJ/prezenterem muzycznym, co pewnie niektórzy już dostrzegli wchodząc na jednen z linków na tym tym bloxie. To z jaką starannością podchodzi do jednej i drugiej dziedziny, jest godne podziwu i przede wszystkim, sprawia, że jestem cholernie dumna.

W moim domu od zawsze była muzyka, a co ciekawe, to nie ja w domu słuchałam jej najgłośniej. Przed każdą imprezą sprawdzanie sprzętu, czy też nowych płyt objawiało się drganiem podłogi i szyb, mimo że testy odbywały się w garażu. No i te koncerty przesłuchiwane w salonie, tato edukował mnie muzyką 'jego czasów', a ja posłusznie wchłaniałam dźwięki. Symbolem tych salonowych nauk był obejrzany wielokrotnie koncert "Stiff upper lip" z Monachium. Stąd tytuł notki jak i poniższe zdjęcia.


spodnie pseudoskórzane: Bershka | t-shirt: H&M

Wracając do samych walentynek, mam dla Was mały konkurs. Nie ma kobiety bez kompleksów, nie znam jednak też takiej, która nie lubiłaby w sobie choć jakiejś najmniejszej swojej cząstki, fizycznej lub psychicznej.

Opisz lub sfotografuj tę cząstkę w ciekawy sposób i wyślij do mnie na maila.

Spośród nadesłanych zgłoszeń, wybiorę trzy najciekawsze, a ich autorki otrzymają nagrodę w postaci dowolnego kompletu bielizny(bez gorsetów) wybranego z asortymentu Kinga.com.pl.

Wyniki ogłoszę w zaskakującym terminie 14.02. ;-) [Zgłoszenia przyjmuję do 12 lutego do godz. 17!]

Zapraszam również do wzięcia udziału w konkursach oranizowanych przez Ryfkę i Harel. Zawsze to więcej szans na wygraną!